<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Andzia - mularka> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="1">
<date=1952-01-20>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
 No i jak, bya pani Balon w tem teatrze?  Byam, zociutka, byam i powiem pani, e od czasu pogrzebu ciotki Orpiszewskiej tak em si nie spakaa. Jeszcze w domu nie mogam si utuli.
 No, dobrze pani doradziam, eby pani wzia dwie chustki?  Do grobowej deski pani tego nie zapomn, ju w drugiem akcie pierwsz, chustki musiaam wyyma, a jak ten najmimorda, ten adwokacina za grosz, przyjeda z tem swojem niewinitkiem krla Heroda, z tem Ziarkiem diabelskiem, z t ca nauczycielk z polubnej podroy, a porzucona Andzia w takiem stanie jabka na szarlotkie szykuje, drug chustk musiaam na porczy krzeseka rozwiesi, eby mnie podescha na czwarty akt. I tak em na zmian si temy chustkamy ratowaa, inaczej nie daabym sobie rady i musiaby mnie m z teatru wyprowadzi. Taka wicej yciowa sztuka i do paczu.  A mnie znowu najwicej zy si cisnli do oczw i serce si ciskao, jak ta cholera starsza crka ojca staruszka i swoje modsze siostre, te wanie Andzie w deszcz z domu wyganiaa.  A  pani Balon nie zalewaa na tego farbowanego na rudo babsztyla, ktren wszystkiem tam trzsie, cik fors na prawo i lewo modem dziewczynom rozdaje, eby mu tylko nie przeszkadzali za adwokacine si wyda?! Majtek ma, wilie ma, jeszcze adwokatow chce si stare rokoko zosta. Jak to ona mowe zakada do Andzi: Pojedziesz panna Andzia na mj koszt do Woch za artystkie si uczy, tylko oddaj mnie panna Andzia mecenasa, bo takie mam yczenie. A Andzia nie i nie.  A wiesz pani, e ja za byam na te Andzie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>